2013-02-14

Zmarł Jaśnie Wielmożny Pan z bodzechowskich włości

Andrzej Ścibor-Kotkowski z Ewą w GdańskuAndrzej Ścibor Kotkowski herbu Ostoja , senior rodu, bo był najstarszym żyjącym z tej linii Kotkowskim. Potomek posła Sejmu Wielkiego Mikołaja Jasieńskiego, krewny Witolda Gombrowicza. Ziemianin z duszą wagabundy i obieżyświata, znakomity tancerz, ekonomista z wykształcenia, a od 1990 roku odkrył w sobie zdolności dziennikarskie.

         Andrzej Ścibor Kotkowski urodził się w Niemienicach w powiecie opatowskim 31 maja 1929r. w majątku swoich rodziców. Rodzice jego to Bolesław Seweryn Ścibor Kotkowski, herbu Ostoja i Helena Kazimiera z Borkowskich Kotkowska herbu Nowina. Z sentymentem wspominał miejsce swojego urodzenia. „ Rozległy dwór z czternastoma pokojami i piękną werandą, obrosłą dzikim winem, oszklonym gankiem od strony zajazdu i mnóstwem wspaniałych gatunków róż, malw, piwonii i irysów. Przed głównym gankiem, naprzeciw ogromnego kasztana, którego korona dochodziła do ziemi tworząc w formie grzyba naturalną altanę – rozpościerał się wspaniały wielki klomb pełen kompozycji kwiatowych. Wokół dworu rozpościerał się znakomicie utrzymany trzyhektarowy park za starymi drzewami, a wszędzie wzdłuż alejek mnóstwo różnorodnych kwiatów. Następnie zaczynał się sześciohektarowy ogród warzywny i sad z różnymi drzewami i krzewami, naprzemiennie owocującymi. Od strony zachodniej kończył się park i zaczynały się zabudowania gospodarcze. Na rozległym gumnie stały dwie stodoły, długi szereg obór ze zlewnią mleka, chlewy i stajnie z końmi roboczymi i cugową z końmi pod siodło.” Tam miał swoją zagrodę ukochany jego kucyk Jacek.

         Dziadek Andrzeja Franciszek miał majątek należący do tzw. „klucza bodzechowskiego”. Każde z trójki dzieci zostało przez niego nieźle wyposażone na dorosłe życie. Ojcu Andrzeja Bolesławowi Sewerynowi przypadł majątek w Niemienicach i Lesie Dąbrówce.

         Rodzina Andrzeja Ścibor Kotkowskiego ma szerokie koneksje. Prababka Maria Kotkowska była rodzoną siostrą babki Witolda Gombrowicza, Anieli, czyli ciotki ojca Andrzeja. W latach 1938, 1939 kilkakrotnie spotykał się z nim w Radomiu w mieszkaniu swojej chrzestnej, stryjenki Ziuty adwokatowej Sobieszczańskiej. Witold Gombrowicz, którego nazywał krewniakiem-ponurakiem był dla Andrzeja stryjecznym stryjem.

         Z rodziną Kotkowskich spowinowacona jest Barbara znana sędzina z Warszawy i Teresa Piwnik bratanice słynnego cichociemnego Jana Piwnika-Ponurego. Ich babka Wanda z Kotkowskich jest ciotką ojca Andrzeja.

         Andrzej jako ordynat był zarazem kustoszem rodzinnym kaplicy w Denkowie / obecnie dzielnica Ostrowca Świętokrzyskiego/ gdzie pochowane są 92 osoby spośród jego krewnych i bliskich spowinowaconych.

         Pierwsze lata życia Andrzej Ścibor Kotkowski spędził w rodzinnych włościach w Niemienicach. Miał osobistą guwernantkę, Rosjankę z domu Ossowską. Natomiast by nie tracić kontaktu z rówieśnikami, młody panicz Jędruś chodził równolegle do wiejskiej szkoły w pobliskich Biskupicach, nad która pieczę sprawowała jego matka. Po sprzedaży Niemienic w 1937r. rodzice Andrzeja zamieszkali w Lesie Dąbrówce. Tam powstał nowy dom i zabudowania gospodarskie.

         Gdy wybuchła wojna w 1939r. cała rodzina wraz z najcenniejszymi rzeczami furmankami uciekali przed Niemcami na wschód. Po dwóch tygodniach tułaczki dotarli do Kowla, gdzie zastał ich 17 września. W obawie przed bolszewikami zawrócili. Majątek był już rozszabrowany. Tylko część rzeczy udało się odzyskać. Rodzice posłali Andrzeja do szkoły do Kielc. Tam skończył III i IV klasę szkoły podstawowej. W czasie okupacji lata świetności rodziny Kotkowskich się skończyły. Przez ostatnie dwa lata wojny Andrzej chodził do szkoły w Ostrowcu Świętokrzyskim. Tam również uczył się na prywatnych lekcjach u prof. Kaczmarskiego. Tu poznał prawdziwą historię Polski. Potem na tajnych kompletach u prof. Ewy Lipko ukończył dwie klasy gimnazjum. To była prawdziwa kuźnia patriotyzmu. Wpływ tak zacnych profesorów spowodował, że Andrzej zabrał matce potajemnie pistolet i udał się do legendarnego oddziału majora Piwnika Ponurego. Był przekonany jako były harcerz, że powinien zgodnie ze słowami patriotycznej piosenki „ wszystko co nasze Polsce oddamy” postąpić. Major Piwnik tej ofiary od nieletniego/15 lat/ nie przyjął. Odesłał go do rodziców i kazał ich słuchać.

         Po wojnie majątek Las Dąbrówka został na podstawie dekretu PKWN z dnia 6 września 1944r. przejęty na Skarb Państwa i przeznaczony na cele reformy rolnej. A przecież ziemi ornej było mniej niż50 ha, a las został podzielony na działki mniejsze niż 25ha.

         Andrzej zapisał się do ostrowieckiego gimnazjum im. J. Chreptowicza. Tu zrobił małą maturę i potem dostał się do Liceum Handlowego w Ostrowcu. Nie za działalność polityczną został wraz z trójką kolegów zawieszony w prawach ucznia. Mimo wyjaśnienia całego zdarzenia i udowodnieniu, że są niewinni zarzucanych im czynów nie podjęli dalszej nauki i wyjechali do Wrocławia. Po zdaniu matury poszukując pracy zdawał sobie sprawę z tego, że wypełniając bardzo szczegółową prześwietlającą osobnika ankietę personalną nie może wykazywać swojego rzeczywistego pochodzenia, ponieważ uznany zostanie za wroga klasowego. Wpada na genialny pomysł i do ankiety w miejsce pochodzenie wpisuje „rolnik”. Nie kłamiąc wybrnął z sytuacji. Przecież ziemianin to rolnik, a nie chłop. Zatrudnia się w spółdzielni o nazwie „Solidarność” i aby uniknąć służby wojskowej stara się o przyjęcie na studia. Dostaje się do Prywatnej Wyższej Szkoły Handlowej, która w międzyczasie zostaje upaństwowiona. Powołana zostaje na uczelni organizacja ZAMP /Związek Akademickiej Młodzieży Polskiej/, której naczelnym zadaniem było między innymi kolektywizacja nauczania poprzez tworzenie studenckich kół samokształcenia. Poszczególne koła były zobowiązane do przyjmowania nazw od nazwisk działaczy komunistycznych itp. Andrzej wraz z studentami swojej grupy samokształceniowej nie utożsamiając się z komunizmem i ich działaczami przyjął nazwę im. „ Żwirki i Wigury”.

Dyplom I stopnia zrobił w 1952r., a tytuł magistra ekonomii przemysłu uzyskał w 1960r. po odwilży politycznej za czasów Gomułki. W połowie lat 60-tych ubiegłego stulecia przenosi się służbowo do Warszawy. Pracował w różnych zakładach pracy w większości na stanowiskach kierowniczych do wczesnych lat 80-tych. W międzyczasie był dwukrotnie żonaty, urodziło mu się dwóch synów. Po przejściu na emeryturę rozpoczął kolejny etap swojego życia.

          Już w czasach młodości odkrył w sobie żyłkę globtrotera, obieżyświata i podróżnika. Zwiedził 36 krajów w Europie, Afryce i Azji. W realizacji tych podróży pomogła mu praca na kontrakcie w Iraku w 1972r. Z podróży statkiem handlowym „Zambrów” swoje wrażenia opisał w książce p.t. „Mój dziennik pokładowy”, a wielka pasja brydżysty zaowocowała wydaniem poradnika „ABC brydżysty”. W 1997r. wydał książkę autobiograficzną p.t. „Pamiętnik z życia”, a w I dekadzie XXI wieku 3 wydania „ Kroniki Familijnej Ścibor-Kotkowskich z Rudołtowic Herbu Ostoja”. Ostatnie z nich dedykowane ukochanemu jedynemu Wnukowi Grzegorzowi Andrzejowi Kotkowskiemu.

         Z chwilą reaktywowania Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego stał się jego aktywnym członkiem, nie wyłączając corocznych ziemiańskich bali karnawałowych. Przynależność do tego Stowarzyszenia ułatwiało Andrzejowi nawiązywanie kontaktów z osobistościami świata kultury, literatury i sztuki. Pisywał do takich tytułów jak „Verbum nobile”, „Wiadomości Ziemiańskie”, „Chwila dla Ciebie”, Teletydzień”, „Teleświat”, „Życie na gorąco”, „Tina”, „Słowo Polskie”, „Express Wieczorny”, „Życie Warszawy”, „Twoje Imperium”, „Pani Domu”. Były to zazwyczaj niebanalne wywiady, rozmowy ze znanymi ludźmi i nie tylko. Wśród całego grona rozmówców Andrzeja byli między innymi Maria Ginter, Zbigniew Lengren, z którymi był zaprzyjaźniony. Poza tym Jerzy Zelnik, Anna Majcher, Rita Gombrowicz, Jan Kobuszewski, Lucyna Winnicka, Olgierd Łukaszewicz, Alina Janowska, Maria Koterbska, Wojciech Zabłocki, Krzysztof Chamiec, Anna Milewska, czy Maria Sienkiewicz, wnuczka Henryka. Przebywanie z Nim i wielogodzinne rozmowy były prawdziwą ucztą duchową. Nie zapominał o Ostrowcu Świętokrzyskim, kolegach z tego miasta i grobach bliskich, których pochowano na pobliskich cmentarzach. Z pełnienia honoru ordynata rodu Kotkowskich wynikała dbałość o pamięć przodków.

         Zmarł 17 stycznia 2013r. Pochowany został w rodowym grobowcu w Denkowie 21 stycznia 2013r. Szarmancki wobec kobiet, dla wielu z nas był bardzo bliski. Będzie nam Go brakowało.

         Z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Ostrowieckiej w porozumieniu z Księdzem Proboszczem Parafii p.w. Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Denkowie w dniu 11 maja 2013r. będzie odprawiona uroczysta msza w intencji świętej pamięci Andrzeja Ścibor-Kotkowskiego.

W ten sposób miejscowy Kościół Katolicki i mieszkańcy sandomierskiej ziemi chcą pożegnać ostatniego z rodu tak bardzo zasłużonego dla tej małej Ojczyzny.

                                               

                                                              Stanisław Jan Piotrowski